Szymon Skorniewski objął stanowisko zastępcy prezydenta Zamościa i od razu zadeklarował, że nie będzie pobierał wynagrodzenia za zasiadanie w Radzie Nadzorczej PGK. Pieniądze z tego tytułu mają zostać przeznaczone na wsparcie młodych mieszkańców. To deklaracja, która może się podobać, ale w tle pojawiają się wątpliwości dotyczące sposobu zarządzania miejskimi spółkami i jednostkami.
Kolega z tego samego lokalu
Skorniewski i Piotr Ptak znają się od lat. Do momentu objęcia przez Skorniewskiego funkcji zastępcy prezydenta obaj prowadzili kancelarie prawne w tym samym lokalu. Ptak od 2024 roku zasiada w Radzie Nadzorczej MZK – początkowo jako sekretarz, a pod koniec sierpnia został jej przewodniczącym. Pojawiły się doniesienia, że jego kancelaria ma przejąć obsługę prawną kolejnych miejskich podmiotów.
ZOO, OSiR i PGK w jednej kancelarii?
Według niepotwierdzonych informacji kancelaria Piotra Ptaka od 1 października ma rozpocząć obsługę prawną ZOO, OSiR oraz PGK. Brak jednak publicznego potwierdzenia tych doniesień. Jeśli się potwierdzą, będzie to zbieg okoliczności, który może budzić pytania o mechanizm wyboru obsługi prawnej w miejskich spółkach i jednostkach.
Każdy podmiot ma własną specyfikę, problemy i potrzeby prawne. Miejskie spółki mogą zawierać między sobą umowy, mieć rozbieżne interesy, a nawet występować wobec siebie jako strony. Skupienie obsługi prawnej wielu podmiotów w jednej kancelarii rodzi pytania o niezależność, poufność i zasady dotyczące konfliktu interesów.
Pytania bez odpowiedzi
Nie chodzi o kwestionowanie kwalifikacji Piotra Ptaka ani o stwierdzenie, że doszło do konfliktu interesów. Problem polega na tym, że jeśli informacje się potwierdzą, nie wiadomo, kto zdecydował o wyborze właśnie tej kancelarii i na jakich zasadach. Czy decyzja należała do zarządzających podmiotami, czy została wskazana z góry przez władze miasta? W tym drugim przypadku prezesi spółek i dyrektorzy jednostek tracą realny wpływ na wybór prawnika, któremu powierzają ochronę interesów zarządzanych przez siebie instytucji.
Warto przypomnieć, że Rafał Zwolak przed objęciem prezydentury ostro krytykował kolesiostwo, układy i obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi. Dziś nazwiska są inne, ale pojawia się pytanie, czy standardy również się zmieniły. Kolesiostwo nie zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś zostaje zatrudniony na etacie. Może zaczynać się wtedy, gdy osoby powiązane z władzą otrzymują dostęp do stanowisk, funkcji czy publicznych zleceń, a sposób podejmowania takich decyzji pozostaje niejasny.
Nie wystarczy mówić, że ktoś nie przyszedł do samorządu dla pieniędzy. Trzeba jeszcze pokazać, komu powierzane są publiczne środki, kto o tym decyduje i czy przy tych decyzjach liczą się kompetencje, a nie znajomości. To różnica między przejrzystym zarządzaniem a kolesiostwem.
Źródło: Zamość na czasie
Fot. facebook.com

